M55.: PIT - VAN 4:0 - Świetne zawody Murraya
Fantastyczne spotkanie w wykonaniu Matta Murraya, który zanotował trzeci w tym sezonie shutout, a Penguins pokonali Canucks 4:0 po bramkach Małkina, Kessela, Cullena oraz Guetzela. Crosbiemu zaś brakuje już tylko jednego punktu do granicy magicznego tysiąca.
Przewaga na otwarcie
Pierwsza tercja spotkania z kanadyjskim zespołem przebiegała raczej pod dyktando naszej drużyny, która na bramkę rywala oddała 15 celnych uderzeń, przy 9 uderzeniach zespołu przeciwnego. Żaden z tych strzałów nie znalazł jednak drogi do bramki Vancouver gdzie bardzo dobrze spisywał się Miller.
Pingwiny miały kilka dobrych okazji głównie w drugiej części pierwszej odsłony. Kilka groźnych uderzeń z najbliższej odległości nie zaskoczyły jednak golkipera Canucks. W końcówce tercji Penguins otrzymali pierwszą szansę na grę w przewadze, oddali dużo strzałów, ale ponownie żaden z nich nie znalazł się w bramce.
Kontrola gry
Pierwsza połowa drugiej tercji spotkania to absolutna dominacja naszego zespołu. Pingwiny ciągle rozgrywały gumę w tercji ataku i kwestia pierwszej bramki była tylko kwestią czasu. W 26. minucie spotkania Maatta kapitalnie nagrał gumę do Małkina, a ten bez większych problemów otworzył wynik spotkania. Było to pierwsze trafienie Geno po dzisiejszym powrocie do gry po kontuzji.
Chwilę po tym Penguins rozegrali kapitalną akcję w ofensywie utrzymując się przy krążku w tercji rywala przez ponad dwie minuty. Niestety takiej pracy nie udało się zamienić naszemu zespołowi na bramkę. Miller ciągle spisywał się kapitalnie i wielokrotnie ratował Canucks przed utratą gola.
Wynik 1:0 w hokeju nic jeszcze nie znaczy. Jedna lepsza akcja Canucks, którzy mieli spore problemy z rozegraniem krążka, i już wszystko mogło zacząć się od nowa. Po drugiej stronie lodu jednak również kapitalnie spisywał się Murray. W drugiej części tercji obronił rakiem wydawałoby się sytuacje niemal straconą. Ostatecznie po 20. minutach gry w Pittsburghu mieliśmy wynik 1:0.
Blokada Sida zdjęta
Trzecia tercja rozpoczęła się dla Pingwinów bardzo dobrze. W 43. minucie spotkania Crosby świetnie podał zza bramki do Guetzela, który pewnym uderzeniem nie dał szans Millerowi i Pens w końcu, w pełni zasłużenie prowadzili w spotkaniu 2:0. Dla Sida był to także w końcu punkt numer 999 w karierze i do upragnionego od kilku dni tysiąca naszemu kapitanowi brakowało już tylko jednego oczka.
Penguins po zdobyciu drugiej bramki nie poprzestali w ofensywie. Nadal bardzo dobrze grali w ofensywie. Na wielkie wyróżnienie zasługiwała gra Matta Murraya w bramce, który prawdopodobnie rozgrywał swój najlepszy mecz w sezonie. I to wszystko po słabym występie Flowera w ostatnich meczu.
W 55. minucie spotkania Penguins wysunęli się już na trzybramkowe prowadzenie. Małkin zabawił się z defensywą Canucks, popisał się wyśmienitą cierpliwością i w końcu odegrał gumę do Kessela, który dopełnił formalności i wpakował gumę do siatki.
W końcowych minutach spotkania Canucks ponownie pogubili się w defensywie, Cullen przedostał się pod bramkę i na raty zdołał pokonać golkipera zespołu przyjezdnego dzięki czemu prowadziliśmy 4:0.
Penguins ostatecznie pokonali Vancouver Canucks 4:0. Dobry mecz Pingwinów, cenne punkty do ligowej tabeli. Kolejne spotkanie już w czwartek kiedy do to Pittsburgha przyjedzie Winnipeg Jets.
Pittsburgh Penguins - Vancouver Canucks 4:0 (0:0, 1:0, 3:0)
Bramki i asysty: 26. Malkin (Määttä, Daley), 43. Guentzel (Crosby, Dumoulin), 55. Kessel (Malkin, S. Wilson), 59. Cullen (Bonino, Letang)
Penguins: M. Murray (M.-A. Fleury) – Dumoulin, Letang, Määttä, Daley, Cole, J. Schultz – Kunitz (A), Crosby (C), Guentzel – S. Wilson, Malkin (A), Hörnqvist – Cullen, Bonino, Kessel – Kühnhackl, Rowney, Archibald.
Canucks: R. Miller (Markström) – Edler, Stecher, Sbisa, Ch. Tanev, B. Hutton, Trjamkin, Biega – D. Sedin (A), H. Sedin (C), M. Granlund – Burrows (A), B. Gaunce, Hansen – Eriksson, Megna, Skille – Boucher, Chaput.



Komentarze