M5.: PIT - TOR 2:1 - Najmniejszy wymiar kary
Pittsburgh Penguins po solidnym spotkaniu pokonują Toronto Maple Leafs 2:1. Trzeba przyznać, że był to najmniejszy wymiar kary dla Liści. Kilkukrotnie cudem przed utratą gola gości ratował Bernier. Bramki zdobywali Małkin oraz Maatta.
Obiecujący start
Obydwie drużyny słabo rozpoczęły sezon, dlatego też jedna jak i druga ekipa przystąpiła do dzisiejszego spotkania z motywacją zapisania na swoje konto kolejnego zwycięstwa, które pozwoliłoby podnieść morale zawodników na następne mecze.
Już na początku Pingwiny miały okazję wystawić do ataku swoje najcięższe działa po nieczystym wejściu Lupula. Niestety przypadkowe zetkniecie Malkina z Winnikiem doprowadziło do wyrównania sił 4 na 4. Na szczęście tuż po zakończeniu swojej kary, Geno skutecznie się zrehabilitował wyprowadzając Pens na prowadzenie w 6 minucie gry. Piękną, indywidualna akcję zakończył precyzyjnym strzałem posyłając krążek nad prawym parkanem Berniera.
Bramka Małkina po indywidualnej akcji
Pingwiny nie zwolniły tempa ani na chwilę. Niecałą minutę później Maatta przytomnie wykorzystał podanie Plotnikova i strzałem z nadgarstka podwyższył wynik spotkania na 2:0.
Podwyższenie Maatty na 2:0
Do połowy pierwszej tercji Pens wyraźnie kontrolowali sytuację na lodzie. Przez ten czas solidnie spisywał się również Fleury skutecznie wyłapując groźne strzały Kadriego i Phaneufa.
Niestety solidna gra gospodarzy została złamana w 13 minucie meczu. Szybki kontratak Liści zaowocował zdobyciem gola po potężnym uderzeniu Gardinera z okolicy niebieskiej linii.
Obydwie ekipy miały swoje kolejne okazje, w tym również w PP, ale żadna nie zmieniła wyniku do przerwy.
Niemoc w PP
W pierwszych sekundach drugiej odsłony, bardzo bliski strzelenia gola swojej byłej drużynie był Kessel posyłając krążek
w zewnętrzną część bramki. Idealną okazję na podwyższenie wyniku miał również Hornqvist, ale nie potrafił wykorzystać świetnego wznowienia Malkina strzelając prosto w Berniera. Przez cały czas dominowała szybka i zarazem fizyczna gra, co skutkowało licznymi karami dla zawodników obydwu drużyn.
Mocno frustrować mogła gra naszego ataku. W drugiej tercji mając trzy okazje gry w przewadze nasza drużyna potrafiła oddać jedynie… jeden strzał. Utrzymanie korzystnego stanu bramkowego było możliwe dzięki Flowerowi, który kilkukrotnie uratował zespół przed utratą gola.
Goalie show
Trzecia tercja nie przyniosła zmiany stylu gry. Dominował agresywny, twardy hokej, a bramkarze skutecznie chronili swoje ekipy przed utratą gola. Pingwiny utrzymały przewagę na lodzie i wygrały z Toronto Maple Leafs 2:1
Ogólnie był to solidny mecz w wykonaniu Pens, ale wielu z nas liczyło na przebudzenie Crosbyego oraz wyższe zwycięstwo nad ekipą z Toronto.
Kolejne spotkanie Penguins rozegrają we wtorek. Rywalem będzie Florida Panthers z Jaromirem Jagrem w składzie.
Pittsburgh Penguins - Toronto Maple Leafs 2:1 (2:1, 0:0, 0:0)
Bramki i asysty: 6. Małkin, 7. Mattaa (Plotnikov, Scuderi) – 14. Gardiner (Kadri, Grabner)
Penguins: Fleury (Zatkoff) – Cole, Letang, Maatta, Lovejoy, Dumoulin, Scuderi – Kunitz (A), Crosby (C), Kessel – Perron, Małkin (A), Hornqvist – Porter, Bonino, Sprong – Płotnikow, Cullen, Rust.
Maple Leafs: Bernier (Reimer) – Gardiner, Phaneuf (C), Rielly, Hunwick, Polák, Harrington – van Riemsdyk, Bozak, Komarov – Matthias, Kadri, Boyes – Grabner, Holland, Parenteau – Winnik, Spaling, Lupul (A).



Komentarze