M71.: PHI - PIT 1:4 - Piekielnie ważne derby dla Pingwinów!
Piekielnie istotne zwycięstwo Pingwinów w wyjazdowych derbach Pensylwanii. Pens pokonali Flyers 4:1 i zanotowali niezwykle cenne dwa punkty do ligowej tabeli.
Szybka tercja
Pierwsza odsłona toczyła się w szybkim tempie, ale trzeba przyznać, że znacznie lepsze okazje na zdobycie bramki mieli gospodarze. Pingwiny ponownie popełniały proste błędy w obronie, które normalnie kosztowałyby nas utratę bramki, ale w pierwszej tercji dopisywało nam szczęście.
Pens w pierwszych dwudziestu minutach nie popisywali się zbyt dużą skutecznością. Mało było groźnych strzałów ze strony podopiecznych Mike'a Sullivana, a w dodatku nie udało się wykorzystać dwóch gier w okresie liczebnej przewagi.
Ostatecznie po 20. minutach mieliśmy bezbramkowy remis i mogliśmy liczyć jedynie na lepszą grę naszej drużyny po przerwie.
Pingwinia przewaga
W drugiej tercji Pingwiny były już znacznie bardziej zdyscyplinowane i lepiej spisywały się w ofensywie. Mimo tego jednak pierwsza bramka w tym meczu padła na konto Flyers. W 22. minucie spotkania dosyć szczęśliwe trafienie zanotował Gudas i było 1-0.
Na tym jednak ofensywna gra Flyers niemal stanęła. Atakowały za to Pingwiny. Na wyrównanie długo czekać nie musieliśmy. W 23. minucie w dobrej pozycji znalazł się Daley i kapitalnym uderzeniem pod poprzeczkę doprowadził do remisu.
Daley wyrównuje
Potem gra nieco stonowała, a Pingwiny po raz kolejny uderzyły dopiero pod koniec tercji. W 37. minucie kapitalnym uderzeniem ze środka tercji ataku popisał się Hagelin dzięki czemu prowadziliśmy 2:1.
Świetne uderzenie Hagelina
Chwilę po tym dobrą akcję zanotowała pierwsza formacja ofensywna naszego zespołu i gumę do siatki skierował Kunitz. Dzięki temu trafienie po 40. minutach gry prowadziliśmy 3:1.
Kunitz na 3:1
Spokojne zakończenie
W trzeciej tercji na szczęście obyło się bez huśtawki nastrojów. Pingwiny wyjechały wyraźnie z nastawieniem defensywnym, a Flyers nie potrafili zmotywować się do lepszej gry. Z pewnością nie pomagała w tym publika, która w swoim stylu ala. Philadephia zaczęła buczeć na swoich zawodników.
Ostatecznie udało nam się wygrać spotkanie w Wells Fargo Center 4:1 dzięki bramce Letanga do pustej bramki i zdobyć bardzo cenne dwa punkty do ligowej tabeli. Zwycięstwo to daje nam nieco oddechu i przestrzeni nad pogonią Flyers za play-offami.
Philadelphia Flyers - Pittsburgh Penguins 1:4 (0:0, 1:3, 0:1)
Bramki i asysty: 22. Gudas (Schenn, Simmonds) – 23. Daley (Bonino, Fehr), 37. Hagelin (Bonino), 39. Kunitz (Crosby, Hörnqvist)
Flyers: Neuvirth (Mason) – Streit (A), N. Schultz, Gostisbehere, MacDonald, Gudas, Manning – Simmonds (A), Giroux (C), Schenn – Gagner, Couturier, Raffl – Read, Cousins, Voráček – White, Bellemare, Laughton.
Penguins: Fleury (Murray) – Letang, Määttä, Daley, Dumoulin, J. Schultz, Cole – Hörnqvist, Crosby (C), Kunitz (A) – Kessel, Bonino, Hagelin – Rust, Cullen (A), Sundqvist – Sheary, Fehr, Kühnhackl.



Komentarze