M11.: MIN - PIT 1:4 - Road trip rozpoczęty od zwycięstwa
Pingwiny odniosły kolejne zwycięstwo, pokonując na wyjeździe Minnesota Wild 1-4. Dzicy po raz pierwszy w sezonie przegrali przed własną publicznością, a Penguins wygrali po raz trzeci w sezonie na wyjeździe. Dobry mecz rozegrał Greiss, ponownie punktowali nasi najlepsi zawodnicy.
Partia szachów
Premierowa odsłona spotkania na tafli Xcel Energy Center nie należała do porywających pod względem ofensywnym. Sytuacji podbramkowych z obu stron do 17 minuty gry nie było w ogóle. Mecz toczył się przede wszystkim pod bandami, gdzie zawodnicy walczyli o krążek, a o jakąkolwiek pozycje strzelecką było bardzo ciężko. Pod koniec tercji gospodarze mieli swój okres dobrej gry, a Thomas Greiss broniący bramki Penguins musiał wykazać się swoimi umiejętnościami. Gdy na zegarze odliczana była już ostatnia minuta pierwszej części meczu, Pingwiny wyszły na prowadzenie. Dobrze na niebieskiej linii zagrał Rob Scuderi dogrywając krążek do Downiego, ten genialnym podaniem obsłużył Spalinga, a ten mając w połowie pustą bramkę nie mógł spudłować. Warto podkreślić, że przez 20 minut oba zespoły grały czysto i nikt nie znalazł się w boksie kar.
Otwarta rozgrywka
Druga tercja znacząco różniła się od poprzedniej, gra mocno się otworzyła, a w takim przypadku o sytuacje podbramkowe o wiele łatwiej. Odsłonięcie się przez zespół Minnesoty, nie wyszło im na dobre. W zasadzie to było to, czego potrzeba było Pingwinom do powiększenia prowadzenia. W 23 minucie kontrę 3 na 1 wykończył Sutter, nie dając szans Kuemperowi na obronę. Niedługo później pierwszy raz tego wieczora przyszło Pens grać w osłabieniu, pod bramką Greissa było niebezpiecznie, kilka razy się zakotłowało ale Niemiec pozostał niepokonany. Z kolei kiedy Penguins zagrali pierwszy raz w przewadze, bardzo szybko wykorzystali szansę. W boksie kar siedział Marco Scandella za wystrzelenie krążka poza lodowisko. Crosby wygrał wznowienie, guma błyskawicznie powędrowała pod niebieską do Letanga, ten zagrał do niepilnowanego Małkina, a Rosjanin z pełną premedytacją wykorzystał obecność Kunitza przed bramką. Chris zdobył kolejnego gola w PP w tym sezonie, a Geno kontynuuje swoją serie z co najmniej punktem pod rząd (11 meczów aktualnie).
Niepotrzebne nerwy
Ostatnia część meczu przyniosła sporo emocji, głównie za sprawą lekko nonszalanckiej postawy Penguins. Podopieczni Mike Johnstona, mając grę w przewadze sami sprokurowali szanse dla graczy Wild. Niecelne podanie Letanga przy wprowadzaniu krążka do tercji zakończyło się gole Niederreitera w osłabieniu. Kilka minut później Pens ponownie grali w 4 na 5. I w tym momencie szczęście uśmiechnęło się do przyjezdnych. Krążek po strzale Koivu przekroczył linię bramkową, choć Goc próbował ręką obronić strzał. Jednak sędzia po analizie video dostrzegł goalie interference na Greissie i bramki nie uznał. Ten moment był przełomowy, bo gdy Kuemper zjechał z lodu w gospodarzach nie było tak wielkiej determinacji i szybko stracili czwartą bramkę za sprawą Hornqvista. Niepotrzebne nerwy, ale szczęśliwe zakończenie.
Minnesota Wild - Pittsburgh Penguins 1-4 (0:1,0:2,1:1)
Bramki i asysty: 51. Niederreiter (Suter, Brodin) - 20. Spaling (Downie, Scuderi), 23. Sutter (Scuderi), 36. Kunitz (Małkin, Letang), 58. Hornqvist (Crosby)
Wild: Kuemper – Suter, Brodin, Scandella, Prosser, Dumba, Folin – Parise, Granlund, Pominville – Zucker, Koivu, Coyle – Vanek, Brodziak, Niederreiter – Carter, Haula, Fontaine.
Penguins: Greiss (Fleury) – Bortuzzo, Letang, Ehrhoff, Martin, Despres, Scuderi – Kunitz, Crosby, Hornqvist – Dupuis, Malkin, Comeau – Spaling, Sutter, Downie – Sill, Goc, Adams.



Komentarze