M28.: COL - PIT 2:4 Udane pożegnanie Dupera
Zwycięstwo w Denver! Pingwiny po emocjonującym meczu pokonują Colorado Avalanche 2:4. Bramki dla Penguins zdobyli Bennett, Hornqvist oraz Cullen.
Jednocześnie było to udane pożegnanie kolegi z zespołu Pascala Dupuis, który z powodów zdrowotnych żegna się z profesjonalnym hokejem.
Wyrównana gra
Do pierwszej, obiecującej akcji pod bramką Berry doszło już w drugiej minucie meczu, gdzie bliski dobicia bezpańskiego krążka był Bonino, jednak bramkarz Avs dzięki heroicznej interwencji lewym padem, uratował swój zespół przed utratą gola. Gospodarze nie pozostali bierni, atakując przy każdej nadarzającej się okazji.
Jedna z nich została zamieniona na bramkę, kiedy to po spójnej akcji duetu MacKinnon - Duchene, ten drugi zanotował swoje piętnaste trafienie w tym sezonie, potwierdzając regułę – „gdy się chce, to się potrafi.”
Chwilę później Pens po nieprzepisowym zagraniu Cullena zostali zmuszeni do gry w osłabieniu. Przez ten czas jedyną, poważną okazję na zmianę wyniku miał Crosby, ale jego strzał został z powodzeniem zatrzymany przez Berre.
Cullen po odsiadce dwuminutowej kary zrehabilitował się swoim kolegom z drużyny strzelając wyrównującego gola. Doświadczony center ładnie zmienił tor lotu krążka po strzale Maatty, co zupełnie zmyliło bramkarza Avs i dało zgromadzonym w Pepsi Center fanom Pens okazję do radości.
Wyrównujący gol Cullena
Jednak to gospodarze schodzili do szatni z przewagą jednej bramki, której autorem został Johnson. Najpierw obrońca Avalanche indywidualnie poprowadził kontratak z własnej tercji obronnej, by następnie wykorzystując podanie kolegi z zespołu, skierować z backhandu krążek do bramki Penguins.
Tuż przed przerwą bliski zdobycia gola był Sprong, jednak guma po jego uderzeniu trafiła w słupek. Ogółem pierwsza tercja w wykonaniu młodego Holendra udowodniła tylko, że należy dawać mu więcej okazji do gry, niż otrzymywał dotychczas.
Szukając sposobu na Berre
Już w pierwszej akcji po wznowieniu Pingwiny byli bliscy zdobycia drugiego gola, jednak żaden gracz w białych bluzach nie potrafił wykorzystać zamieszania pod bramką gospodarzy. Zawodnicy Johnstona nie zwolnili swojego tempa tworząc kilka groźnych akcji w krótkim odstępie czasu co w praktyce oznaczało, że gra przez pierwsze 6 minut drugiej tercji toczyła się głównie w tercji obronnej Avalanche.
Swoich okazji szukali również Dumoulin oraz Plotnikov, ale żadna z ich indywidualnych akcji nie zaskoczyła Berry. W drugiej połowie tej odsłony to Avs wykorzystali zmęczenie gości kreując kilka ataków, które na szczęście zostały skutecznie odparte przez defensywę Penguins.
Do ciekawego zdarzenia doszło w 14 minucie gry, kiedy to Berra popełnił bąd w rozegraniu krażka i bez ogródek potraktował Plotnikova, przez co Avs zostali ukarani dwuminutową karą. Niestety przez ten czas, Pingwiny nie stworzyli sobie dogodnej okazji, aby móc bezpośrednio zagrozić golkiperowi gospodarzy.
W końcówce tej odsłony meczu bliski zdobycia swojego pierwszego gola był Plotnikov, jednak i tym razem bramkarz Lawin był górą.
Trzy minuty chwały
Pięć minut gry i trzy kary dla zawodników Penguins, tak można podsumować początek ostatniej tercji. Dzięki bardzo dobrej postawie Flowera oraz graczy z formacji PK wszystkie powerplaye Avs udało się „zabić” bez poniesionych strat bramkowych. Wzorowa gra kolegów z obrony dodała ofensywie Pens skrzydeł co pozwoliło na wyrównanie wyniku spotkania za sprawą Bennetta, który wpisał się na listę strzelców pokonując bramkarza gospodarzy strzałem z backhandu.
Bennett trafia na 2:2
Jeżeli ktoś nie zdążył wrócić z toalety w trakcie przerwy reklamowej, mógł łatwo przegapić gola Hornqvista, który z racji kontrowersji w jakich został zdobyty, był sprawdzany przez sędziów aż dwa razy. Arbitrzy nie dopatrzyli się żadnych przewinień w trakcie akcji, co oznaczało że Pingwiny po raz pierwszy w tym spotkaniu wyszły na prowadzenie.
Hornqvist daje prowadzenie Pingwinom
Kilka minut później Dumoulin długim podaniem uruchomił Bennetta, a ten w akcji 2 na 1 podwyższył wynik na 4:2 powodując jednocześnie euforię radości w boksie Penguins i czerwone wypieki ze złości na twarzy trenera Roya.
Bennett i jego drugą bramka w spotkaniu
Desperacja z jaką Lawiny zaczęli się bronić, doprowadziła do przydzielenia kolejnego powerplaya dla Pens w trakcie którego goście oddali co prawda kilka celnych strzałów, jednak żaden z nich nie znalazł zakończenia w siatce.
Do końcowej syreny gospodarze starali się zmniejszyć dystans bramkowy wprowadzając kolejnego zawodnika, jednak Pingwiny skuteczną obroną udaremnili wszelkie próby zagrożenia i w rezultacie pokonali Colorado Avalanche 2:4.
Colorado Avalanche - Pittsburgh Penguins
Bramki i asysty: 6. Duchene (McKinnon, Grigorenko), 15. Johnson (Soderberg, Beauchemin) – 11. Cullen (Hornqvist, Maatta), 48. Bennett (Kunitz, Crosby), 50. Hornqvist (Maatta, Bonino), 51. Bennett (Dumoulin)
Avalanche: Berra (Varlamov) – Gormley, Guenin – Holden, Barrie – Beauchemin, Johnson – McLeod (A), Wagner, Skille – Martinsen, Soderberg, Comeau – Tanguay, Mitchell, Iginla (A) – Grigorenko, MacKinnon, Duchene.
Penguins: Fleury (Zatkoff) – Scuderi, Cole – Maatta, Warsofsky – Dumoulin, Lovejoy – Plotnikov, Cullen, Fehr – Dupuis, Bonino, Hornqvist – Perron, Malkin (A), Kessel – Kunitz (A), Crosby (C), Bennett.



Komentarze