Dzisiaj jest 17 kwietnia / godz. 20:44 | Aktualnie na stronie przebywa 101 osób
ISSN 2084-1485

penguins.pl

Rejestracja
Adam 14.02.2013; 03:52 | źródło: n\a
obrazek_news

Pens - Senators 4-2. Dwie bramki Neala

Pittsburgh Penguins 4:2 Ottawa Senators

Senatorowie opuszczają Pittsburgh na tarczy a ich najlepszy zawodnik z kontuzją. Przeżywaliśmy wczorajszej nocy huśtawkę nastrojów ze szczęśliwym zakończeniem.

Z naszego obozu przed meczem dochodziły same dobre wieści. Do składu powrócili Letang i Niskanen a na dobre rozstaliśmy się z Tangradim wysyłając go do Winnipeg za wybór w drafcie. Ottawa miała swoje problemy. Kontuzjowani są Spezza i Michalek. Grający dzień po dniu mecz przyjezdni nie wyglądali na zmęczonych.

1. odsłona toczyła się w szybkim tempie. Senatorowie nie zamierzali chować się za podwójną gardą a akcje przemieszczały się z jednego końca lodowiska na drugie przez co obaj bramkarze byli solidnie rozgrzani. Pierwszą groźniejszą sytuację stworzył Malkin, który przedarł się środkiem, a jego strzał z backhandu obronił Anderson. W 9 minucie naszych obrońców zaskoczył Zach Smith. W sytuacji sam na sam zdołał oddać strzał mimo, iż był podcinany przez Martina. Sędziowie śmiało mogli podyktować rzut karny dla Senatorów. Skończyło się na karze dwuminutowej, którą zresztą obroniliśmy. Chwilę potem to my stajemy przed szansą grając w przewadze ale również jej nie wykorzystujemy. Dopięliśmy jednak swego w 16 minucie. Senators próbowali opuścić swoją strefę obronną gdy Despres świetnie zatrzymał krążek przy bandzie. Ten trafił do Crosbyego, który fantastycznie podał do pozostawionego bez opieki Dupuis. Szybki strzał między parkanami i prowadzimy 1:0. Kolejny raz mogliśmy być zadowoleni ze sposobu w jaki Penguins zaczynają mecze. Oddaliśmy w 1. tercji 15 strzałów i oczekiwaliśmy równie ofensywnej gry w kolejnej części.

Drugą odsłonę zaczęliśmy rozkojarzeni. Neil znalazł się w dogodnej sytuacji ale Fleury okazał się lepszy. Goście podkręcili tempo. Oddawali strzały gdy mieli tylko chwilę miejsca. Sprawy nabrały dla nas nieciekawy obrót gdy na ławkę kar powędrowali w krótkim odstępie czasu Martin i Dupuis. Musieliśmy przez minutę i 20. sekund grać 3 na 5. Wydawało się, że najgorsze za nami gdy drugi z naszych zawodników opuszczał boks kar jak Ottawa wyrównała. Da Costa znalazł się za naszą bramką i nastrzelił Flowera. Nasz bramkarz osłaniał bliski słupek ale krążek jakimś cudem znalazł drogę do bramki. Najgorsze miało dopiero nadejść. 24 sekundy później O’Brien znalazł się na lewym skrzydle i z nadgarstka podwyższa na 2:1 dla gości. Przy obu interwencjach szczęście nie było przy naszym bramkarzu. Jesteśmy wyraźnie zagubieni i po chwili Smith miał okazję podwyższyć na 3:1. Przyjezdnym było dane cieszyć się prowadzeniem niecałe 3 minuty. Podczas gry w przewadze sprytem wykazał się Martin ściągając na siebie uwagę obrońców dzięki czemu nie pilnowany Neal miał czas by przymierzyć. Drugą swą asystę zanotował Crosby. Goście szybko chcieli się odgryźć. W końcówce 2. odsłony przycisnęli a Martin po raz trzeci ukarany karą dwuminutową. Fleury obronił strzał Alfredssona z bliskiej odległości a za chwilę senators otrzymali potężny cios.

Największy skarb drużyny z Ottawy, zeszłoroczny zdobywca Norris Trophy Erik Karlsson doznał poważnej kontuzji. W centrum wydarzeń Matt Cooke, który kończąc swój atak ciałem niefortunnie „porysował” łyżwą Achilles rywala. Wyraz twarzy Szweda mówił wszystko. Ten mecz, a może nawet sezon, był dla niego skończony. Hokejowi bogowie zdają się nie mieć litości dla teamu z Ottawy. To przykre zdarzenie przyćmiło bardzo dobrą grę przyjezdnych w drugiej odsłonie. Nam znowu przytrafił się okres przestoju gdzie straciliśmy panowanie nad wydarzeniami. Ostatnia odsłona wyglądała już tak jak sobie tego fani Penguins zapewne życzyli.

Senatorowie najwyraźniej nie doszli do siebie po stracie Karlsona bo nie minęły 2.minuty a Pittsburgh ponownie na prowadzeniu. Engelland wstrzelił krążek na przedpole bramkowe gdzie Cooke lekko zmienił  tor lotu gumy. Na tyle skutecznie, że odbity przez Andersona strzał trafił do Neala. Pozostało tylko dobić  do pustej bramki. Goście niczym ranne zwierzę próbowali jeszcze kąsać za sprawą Smitha ale Fleury tym razem czujny. Mecz mógł „zamknąć” Cooke ale wciąż było 3:2. Z pomocą przyszedł Phillips, który złapał karę. Tej okazji już nie przepuściliśmy. Na długo rozgościliśmy się w strefie obronnej senators. Cierpliwie szukaliśmy okazji aż w końcu Martin podał przed bramkę do Sida, który tylko dostawił łopatkę. Gol zdobyty został tuż po tym jak Phillips skończył odbywać karę. Wynik 4:2 dawał komfort grania. Wypada żałować, że Kennedy nie wykorzystał świetnej sytuacji by podwyższyć wynik. Szkoda bo chłopak nie punktuje ostatnio za wiele.

Senatorów zostawiamy z ich problemami życząc jednocześnie powrotu do zdrowia kontuzjowanym zawodnikom. Naszym graczom należy wypomnieć kolejną czarną dziurę w meczu kiedy szybko straciliśmy dwa gole. A wydawało się, że kontrolowaliśmy wydarzenia na lodzie. Nasz Power play wyglądał dobrze. Letang i Niskanen wrócili choć zachwycać to oni dopiero będą. Rywal, mimo iż trapiony kontuzjami, pokazał się z dobrej strony i trzeba było sporo się namęczyć. W piątek jedziemy zrewanżować się Jets za wcześniejszą porażkę.

Skrót spotkania

Galeria ze spotkania

» wróć do strony głównej Zobacz także

Komentarze (13)

comments powered by Disqus