Dzisiaj jest 24 lipca / godz. 15:03 | Aktualnie na stronie przebywa 48 osób
ISSN 2084-1485

penguins.pl

Rejestracja
Adam 11.02.2013; 05:58 | źródło: n\a
obrazek_news

Penguins - Devils 1-3: Diabły ponownie lepsze

Pittsburgh Penguins 1:3 New Jersey Devils

Nie udał nam się rewanż w Konsoli. W pojedynku rezerwowych bramkarzy lepszy okazał się Johan Hedberg, były gracz Penguins.

Po mecz u w New Jersey sporo narzekaliśmy na brak dyscypliny w naszym zespole. Zbyt dużo czasu i energii poświęciliśmy na grę w osłabieniu. Ostatniej nocy złapaliśmy tylko jedną karę. To jednak wystarczyło Diabłom przybić pieczęć na zwycięstwie.

W składzie na dzisiejszy mecz pojawił się Jeffrey. Zabrakło za to miejsca w składzie dla Vitale’a. Mocnym akcentem postanowili rozpocząć spotkanie Bortuzzo i Carter i już po kilku sekundach mieliśmy walkę na pięści. Rozgrzało to publiczność a Penguins nadawali ton grze od początku. Ta toczyła się przeważnie pod bramką Hedberga. Najlepszą sytuację miał Sutter, który znalazł się sam przed bramkarzem bowiem Devils pogubili się przy zmianie zawodników. Hedberg jednak obronił. Jak należy wykorzystywać tego typu sytuacje pokazał nam Clarkson. Wychodzący z kontrą gracz Devils świetnie zastawił krążek przed Engellandem i pociągnął z nadgarstka nie do obrony. Diabły rzadko przegrywają gdy obejmują w meczu prowadzenie. Szybko nadarzyły się jednak okazje do wyrównania bowiem dwukrotnie graliśmy w przewadze. Bliski wyrównania tuż przed przerwą był Malkin ale to przyjezdni, mimo oddania zaledwie 4.strzałów, schodzili do szatni prowadząc.

Po cichu można było liczyć, ze skuteczność w końcu wróci i przełamiemy „Łosia” w bramce Devils. Przyszło nam jednak przeżyć lekcję pokory. Dominacja przyjezdnych była bezsporna. Bylsma przyznał po meczu, że Devils zmuszali nas do ciągłej obrony co powodowało kłopoty z wyprowadzaniem ataków. Wedle zasady, że najlepszą obroną jest atak. Devils nie zasypują swoich rywalami strzałami ale potrafią świetnie wychodzić z kontrami. Martin nie utrzymał krążka w ataku. Kovalchuk i Henrique wyszli dwóch na jednego i Rosjanin postanowił sam wykończyć. Nie minęły 2.minuty a było po meczu. Podczas wspomnianej już jedynej gry w osłabieniu, Elias uderzył na bramkę a Clarkson pozostawiony bez opieki zdobył najłatwiejszego gola w sezonie. Po dwóch tercjach wynik brzmiał 0:3. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że Devils po raz kolejny stawiają nam firewalle’a przed którym nasz atak często w przeszłości się rozklejał.

Początek 3.odslony zaczęliśmy jednak najlepiej jak można. Gionta siedział na ławce kar a Malkin i Kunitz dwoma krzyżowymi podaniami rozmontowali defensywę gości. Neal tylko dopełnił formalności. Wiara potrafi czasem góry przenosić choć defensywa diabłów skruszyła wiarę niejednego w tej lidze. Ich gra rodem z Play offs nie pozwoliła nam rozwinąć skrzydeł. Przyjezdni zagrali swój markowy hokej. Okazało się przy okazji, że Clarkson jest niezłym snajperem i jego dobry ostatni sezon to nie był przypadek.

W weekend mieliśmy namiastkę tego co może czekać nas w Play offs. Jakkolwiek już jakiś czas nie graliśmy serii z Devils ale przecież wiecznie unikać się nie możemy. Devils odnoszą 5. zwycięstwo z rzędu i przewodzą w konferencji. My natomiast nie zwykliśmy przegrywać seriami więc na kolejny mecz z Ottawą patrzę z optymizmem. Let’s go Pens!

Skrót spotkania

Galeria ze spotkania

» wróć do strony głównej Zobacz także

Komentarze (13)

comments powered by Disqus
więcej więcej