M19.: PIT - NSH 4:1 - Seria porażek przerwana
Pingwiny przełamują serię porażek i pokonują na własnym lodzie Nashville Predators 4:1. Pierwsze trafienie w sezonie zaliczył James Neal. Dobre spotkanie rozegrał także Brendon Sutter.
Fatalny początek
Pierwsze minuty starcia z Nashville potwierdziły po raz kolejny, że w naszej drużynie potrzebne są zmiany, jakiekolwiek. Mecz z Preds rozpoczęliśmy ponownie w identycznym ustawieniu jak poprzednie "n" spotkań. Pingwiny jeździły po lodzie bez celu, nie mogły zagrozić bramce Mazaneca. Efektem takiej gry była szybko stracona bramka. W 3. minucie wynik spotkania otworzył Bourque dobijając strzał Kleina.
Potem gra Pens uległa poprawie. Z minuty na minutę rosła przewaga Pittsburgha na lodzie, ale wciąż popełnialiśmy proste błędy w defensywie, które zapewne w meczu z nieco wyżej postawionym rywalem niż Nashville, zemściłyby się na nas bezlitośnie. W 13. minucie meczu wydarzyło się coś na co czekaliśmy niemal dwa tygodnie. Tym niezwykle wyczekiwanym wydarzeniem była oczywiście bramka Pingwinów podczas gry 5 na 5. Strzelecką niemoc przełamał Dupuis, który ładnym strzałem wpakował gumę do bramki Preds.
Trzy minuty później było już 2:1 dla Pingwinów. Małkin podczas gry w przewadze huknął spod niebieskiej, tor lotu krążka zmienił tuż przed Mazancem Neal po czym guma zatrzepotała w siatce gości. Była to pierwsza bramka Neala w sezonie, który powoli dochodzi do siebie po kontuzji.
Dominacja Pingwinów
Druga odsłona spotkania odbyła się już zdecydowanie pod dyktando drużyny z Pittsburgha. Wynikało to nie tyle z dobrej gry Pens co z fatalnej postawy Preds. W 28. minucie Letang wykorzystał dobre podanie Małkina zza bramki i podwyższył prowadzenie Pingwinów na 3:1. Pod koniec tercji Sutter z Jokinenem wyprowadzili świetną kontrę, po której Mazanec był zmuszony do ponownej kapitulacji i Pittsburgh zyskał bezpieczny zapas trzech bramek.
W drugiej tercji Flower sześciokrotnie musiał interweniować po strzałach zawodników Nashville. Nie były to jednak żadne nadzwyczajne akcje Preds, którzy na przestrzeni całego spotkania prezentowali się, delikatnie mówiąc, słabo.
Trzecia tercja nie miała zbyt ciekawego przebiegu. Pingwiny spokojnie prowadziły grę pozwalając więcej pograć z gumą przyjezdnym co nie przełożyło się na ilość oddanych strzałów. Fleury w ostatnich 20. minutach miał jednak jeszcze mniej pracy niż w poprzednich dwóch tercjach. Mecz ostatecznie zakończył się zwycięstwem Pens 4:1.
Kolejne spotkanie już w nocy z soboty na niedzielę. Pingwiny udadzą się do New Jersey gdzie zagrają z miejscowymi Diabłami.
Pittsburgh Penguins - Nashville Predators 4:2 (2:1;2:0;0:0)
Bramki i asysty:
Penguins: Fleury (Zatkoff) – Letang, Maatta, Orpik, Martin, Engelland, Niskanen – Dupuis, Crosby, Kunitz – Neal, Malkinen, Jokinen – D´Agostini, Sutter, Bennett – Adams, Vitale, Glass.
Predators: Mazanec (Hutton) – Weber, Jones, Klein, Josi, Ellis, Bartley – Hornqvist, Legwand, Bourque – Stalberg, Spaling, Wilson – Forsberg, Cullen, Nystrom – Smith, Gaustad, Hendricks.
Sędziowali: Rehman, Rooney – Amell, Kovachik.



Komentarze