Raport meczowy

Pełen terminarz
NHL

PPG Paints Arena

Pittsburgh Penguins
NHL
4:2
Final Score
Boston Bruins
NHL

M69.: PIT - BOS 4:2 - Seria Bruins przerwana

Pittsburgh pokonał na własnym lodzie Boston Bruins 4:2 po dwóch bramkach Jareda McCanna oraz trafieniach Jake Guentzela i Nicka Bjugstada. Ponownie fantastyczny występ w bramce zanotował Matt Murray dzięki czemu Penguins przerwali serię Bruins z 19 meczami bez przegranej w regulaminowym czasie gry.

Penguins spotkanie rozpoczęli ponownie z Mattem Murrayem w bramce. Dla naszego golkipera był to ósmy występ z rzędu i kolejny w meczach back-to-back. Sullivan wyraźnie stawia na Matta, który ostatnio złapał formę, ale trzeba uważać aby nie przeciążyć naszego golkipera.

Pens po porażce w Columbus wiedzieli jaka jest stawka dzisiejszego spotkania. Pittsburgh od początkowych minut spotkania ruszył do ofensywy i niemal całkowicie zdominował pierwszą tercję. To poskutkowało szybkim prowadzeniem bowiem już w 2. minucie starcia na prowadzenie wyprowadził nas Bjugstad, który z najbliższej odległości pokonał Halaka.

Ciężko gra się Pingwinom w przewadze bez Krisa Letanga w składzie. Pens mieli swoje okazje, ale nie potrafili nawet oddać celnego strzału. Jeśli nie strzelać w przewadze to może w osłabieniu? Z takiego założenia wyszedł McCann, który po kapitalnej indywidualnej akcji zdobył gola shorthanded. Dzięki bramkom naszych nowych nabytków z Florydy prowadziliśmy po 20. minutach 2:0. Coraz bardziej odpłaca nam się pozyskanie Nicka i Jareda. Sam McCann ma już o wiele lepsze wyniki niż Brassard na tym etapie występów w Pens.

W drugiej tercji Penguins długo szukali swojego rytmu, dodatkowo dali sobie strzelić bramkę kontaktową w 25. minucie meczu. Krejci podczas gry w przewadze pokonał niemal leżącego już na lodzie Murraya. 

Pens jednak nie zamierzali odpuścić i w 37. minucie udało w końcu wykorzystać się grę w przewadze. Nie była to klasyczna bramka powerplay bowiem zdobyta została z kontry. Crosby dobrze dograł gumę do swojego ulubionego skrzydłowego Guentzela, a ten zanotował 34 trafienie w sezonie.

Trzecia tercja spotkania to Murray show. Kilka kapitalnych interwencji na początku trzeciej odsłony zatrzymało Bruins, którzy nie zdołali szybko złapać kontaktu z Penguins.

Czas upływał, a wyśmienite okazje mieli także Penguins. Małkin zmarnował świetną okazję niemal sam na sam z Halakiem, bardzo bliscy zdobycia swoich drugich bramek byli McCann oraz Guentzel. 

Ostatecznie Penguins zdołali dowieźć prowadzenie do końca, choć w ostatniej minucie Bruins zdołali zdobyć kontaktowe trafienie ale szybko McCann trafił do pustej bramki i ustalił wynik meczu na 4:2. Pens ponownie awansowali na trzecie miejsce w dywizji. Bruins nie przegrali spotkania w regulaminowym czasie gry od niemal równych dwóch miesięcy i punktowali we wszystkich poprzednich 19 spotkaniach. To dobra wróżba dla Pens na kolejne spotkania końcówki sezonu zasadniczego. 

Kolejne spotkanie Penguins już we wtorek. Będzie to spotkanie, które zapewne ostatecznie zadecyduje o tym czy będziemy liczyć się w walce o czołowe dwa miejsca w dywizji bowiem gramy z Washington Capitals.

Pittsburgh Penguins  Boston Bruins 4:2 (2:0, 1:1, 1:1)

Bramki i asysty: 2. Bjugstad (Hörnqvist, Simon), 14. McCann (Blueger), 37. Guentzel (Crosby, M. Pettersson), 60. McCann – 25. Krejčí (Heinen, Marchand)

Penguins: M. Murray (DeSmith) – Dumoulin, Trotman, J. Johnson, J. Schultz, M. Pettersson, Gudbranson – Guentzel, Crosby, Simon – Aston-Reese, Malkin, Kessel – McCann, Bjugstad, Hörnqvist – Blueger, Cullen, G. Wilson.

Bruins: Halák (T. Rask) – Chára, McAvoy, Krug, Carlo, J. Moore, Grzelcyk – Marchand, Bergeron, Heinen – Nordström, Krejčí, Stempniak – Cehlárik, Coyle, Backes – Kuraly, Acciari, Wagner.