Raport meczowy

Pełen terminarz
NHL

Prudencial Center

New Jersey Devils
NHL
3:2
Final Score
Pittsburgh Penguins
NHL

Devils - Penguins 3-2: Z nieba do piekła

Mimo dwubramkowego prowadzenia nie zdołaliśmy pokonać Diabłów

Zazwyczaj mecze z Devils to ciężka batalia o każdy kawałek lodowiska. Mocna defensywa Devils nieraz była dla nas utrapieniem, jednak nasi dzisiejsi rywale, dość niespodziewanie, szykują się do wakacji. Stąd to spotkanie od samego początku nie było tak zacięte jak historia wskazywałaby. Trudno było się dopatrzeć ostrych wejść ciałem, a między zawodnikami nie iskrzyło. Nie odnotowano żadnej kary i gra w pierwszej odsłonie była płynna.

Jako pierwsi otworzyliśmy wynik po ładnej akcji Suttera, który wstrzelił krążek przed bramkę a tam Cooke przechytrzył Hedberga. Chwilę potem mogliśmy podwyższyć na 2:0, ale tym razem Sutter został zatrzymany przez bramkarza gospodarzy. Fleury musiał się wykazać w 16 minucie gdy oko w oko stanął z nim Clarkson. Wielkich emocji nie doświadczyliśmy w premierowej odsłonie, jednak najważniejsze było prowadzenie.

Drugą odsłonę zaczęliśmy od świetnej akcji Geno, który ukradł krążek Eliasowi, po czym świetnie podał do Iginli. Ten znalazł się sam przed Hedbergiem, jednak zabrakło nieco precyzji. Na kolejną dobrą okazję przyszło czekać kilkanaście minut. Malkin, nasz najbardziej aktywny gracz w tej odsłonie, znowu ograł Eliasa i leżąc na lodzie zdołał dograć do Bennetta, który znalazł się w dogodnej sytuacji, jednak Hedberg był górą. Po chwili graliśmy w przewadze i wymarzoną okazję miał Malkin, lecz popełnił błąd techniczny i szansa przepadła. Jak należy wykorzystywać dobre okazje pokazał koledze Jokinen, który strzałem pod poprzeczkę wyprowadził nas na dwubramkowe prowadzenie. Wszystko szło po naszej myśli. Przyszedł jednak moment rozkojarzenia kiedy Niskanen odpuścił na chwilę krycie, a Zajac spokojnie przyjął krążek i przymierzył nie do obrony.

Fatalnie zaczęliśmy ostatnią tercję. Karę złapał Dupuis, a Devils wykorzystali sytuację. Elias znalazł przed bramką Clarksona, a ten strzałem po tafli pokonał Flowera. Chwilę potem Morrow wdał się w przepychanki z obrońcami gospodarzy i znowu musieliśmy się bronić w osłabieniu. Tym razem skutecznie. Devils z każdą akcją stawali się groźniejsi. Strzał Zajaca w słupek był poważnym ostrzeżeniem. Po okresie dominacji Devils, to w końcu nam udało się zawiązać akcję. Strzał Geno wybronił jednak „Łoś”.

Grający świetną trzecią tercję gospodarze dopięli swego. Do końca meczu pozostawało nieco ponad 6 minut gdy Kovalchuk podał gumę przed naszą bramkę gdzie Sutter przyłożył kija i tym samym pokonał własnego bramkarza. Pechowa bramka, ale Devils z przebiegu gry na nią zasłużyli. Czasu na wyrównanie pozostało niewiele. Niczym z nieba spadła nam gra w przewadze, jednak wielkiego zagrożenia nie stworzyliśmy. Na 35 sekund przed końcem wycofaliśmy bramkarza, lecz i ten zabieg nie przyniósł nam powodzenia.

Chyba chcieliśmy najmniejszym nakładem sił wygrać ten mecz, który zresztą ułożył nam się wyśmienicie. Szkoda, bo to był prestiżowy mecz z rywalem z dywizji. Myślami jesteśmy już w PlayOffs. Wygląda na to, ze mecz zakończyliśmy bez kontuzji i to może być jakimś pocieszeniem po dzisiejszej porażce.

Skrót spotkania

Galeria ze spotkania 

New Jersey Devils - Pittsburgh Penguins 3:2 (0:1;1:1;2:0)

Bramki: 39. Zajac (Eliáš, Volčenkov), 44. Clarkson (Eliáš, Kovalčuk), 54. Kovalčuk (Sullivan, Greene) – 9. Cooke (Morrow, Sutter), 35. Jokinen J. (Letang)

Komentarze