M74.: CBJ - PIT 1:2 - Zła passa przełamana
Fatalna seria przełamana. Pingwiny po ciężkim spotkaniu pokonują w Nationwide Arena Columbus Blue Jackets 2:1 i przełamują fatalną passę. Decydującą bramkę zdobył Beau Bennett.
Bezbramkowe otwarcie
Przed meczem potwierdziły się złe wieści na temat Goca, który dołącza do pingwiniego szpitala i będzie pauzować przez minimum trzy tygodnie z powodu kontuzji stopy. Do składu dzisiaj powrócił w końcu Beau Bennett, który ostatnie spotkanie rozegrał pod koniec listopada.
Początek spotkania to zdecydowanie lepsza gra Blue Jackets, którzy raz po raz stwarzali sobie sytuacje pod bramką Flowera. Penguins ponownie sprawiali wrażanie jakby kompletnie nie mieli pomysłu na grę, a do tego dochodziły szybko łapane kary. W pierwszej odsłonie Pittsburgh musiał aż przez sześć minut bronić się w osłabieniu. Na szczęście Columbus nie zdołało wykorzystać żadnego z okresów gry w liczebnej przewadze.
W pierwszych dwudziestu minutach Pens także mieli okazję na zdobycie bramki podczas gry w przewadze. Nasze PP wyglądało przyzwoicie, nie wystarczyło to jednak na pokonanie przyzwoicie spisującego się McElhinneya i po pierwszej tercji w Nationwide Arena mieliśmy bezbramkowy remis.
Niewykorzystane okazje
W drugiej tercji Pingwiny momentami niemal całkowicie zdominowały grę na lodzie, ale nie potrafiły tego udokumentować zdobyczą bramkową. Nikt nie mógł znaleźć sposobu na McElhinneya. Świetną okazje na zdobycie pierwszego trafienia miał w 28. minucie spotkania Kunitz ze Stempniakiem, którzy wyprowadzili dwójkową kontrę. Lee jednak zamiast podnieść gumę do odsłoniętej bramki Kurtek, uderzył po lodzie i nadział się na parkany golkipera Blue Jackets.
Podobnie jak wczoraj, tak i dzisiaj, im dalej w mecz tym nasza gra w przewadze wyglądała coraz bardziej tragicznie. Pingwiny w drugiej tercji miały kolejne trzy okazje podczas gry w przewadze i mimo tego wciąż nie udało się otworzyć nam wyniku. Ponownie wiele do życzenia pozostawiała postawa Crosby'ego, który był kompletnie niewidoczny na lodzie.
Wybuchowa minuta
Początek trzeciej tercji niczym nie różnił się od poprzednich części spotkania. W ostatniej odsłonie jednak znacznie lepiej spisywał się Crosby, który w końcu przejął ciężar gry na własne plecy. Wszystko to zaowocowało w 51. minucie spotkania kiedy to w końcu udało się zdobyć upragnione pierwsze trafienie. Crosby wjechał do tercji ataku, podał do Kunitza, który precyzyjnym uderzeniem przełamał McElhinneya.
Niespełna minutę później było już 2:0 dla Pittsburgha. Bennett otrzymał podanie od Bortuzzo, wjechał do tercji obronnej Kurtek i ładnym strzałem z nadgarstka pokonał golkipera Columbus. Beau rozegrał dzisiaj świetne spotkanie, pomimo długiej przerwy bez problemu odnalazł się na lodzie i oddał kilka groźnych uderzeń, z czego jedno znalazło drogę do siatki.
W 57. minucie spotkania gospodarze zdołali wykorzystać grę w przewadze i złapali kontakt z Pingwinami. Flowera atomowym uderzeniem z okolic niebieskiej pokonał Wisniewski. Na wyrównanie Kurtkom jednak zabrakło czasu i w ostatecznym rozrachunku Pingwiny pokonały Columbus 2:1.
Teraz przed Pingwinami dzień przerwy, a w niedzielę wielki rewanż za Stadium Series z Chicago Blackhawks.
Columbus Blue Jackets - Pittsburgh Penguins 1:2 (0:0;0:0;1:2)
Bramki i asysty: 57. Wisniewski (Johnson, Atkinson) – 51. Kunitz (Crosby, Engelland), 52. Bennett (Bortuzzo)
Blue Jackets: McElhinney (McKenna) – Johnson, Prout, Tiutin, Wisniewski, Schultz, Savard – Jenner, Johansen, Horton – Calvert, Dubinsky, Atkinson – Umberger, Anisimow, Foligno – MacKenzie, Letestu, Comeau.
Penguins: Fleury (Zatkoff) – Niskanen, Orpik, Despres, Bortuzzo, Engelland, Scuderi – Kunitz, Crosby, Stempniak – Bennett, Jokinen, Neal – Pyatt, Sutter, Gibbons – Glass, Adams, Megna.
Sędziowali: LaRue, Meier – Mach, MacPherson.



Komentarze